Miesiąc: Maj 2013

Jak ładować pod jurę?

Na tak postawione pytanie słynny warszawski treningowy frik Tomek „Chomik” Woch odpowiedział bez zawahania:

„Łydy nie uda, waga nie masa i palce nie bice”

ChomikPowyższe złote myśli, przyszły mu do głowy podczas naszej piątkowo-sobotniej wizyty w Mamutowej.  Kilka ujęć z wyjazdu znajdziecie poniżej.

Konrad -prawie- utrzymuje topową klamkę na Boskim Buenos VI.3+

Konrad -prawie- utrzymuje topową klamkę na Boskim Buenos VI.3+

Tomek lubi porządek ;]

Tomek lubi porządek ;]

Chomik w stropie jaskini

Chomik w stropie jaskini

Frankenjura – fakty i mity

Pierwszy w życiu tydzień na Franken już za mną, więc pokusiłem się o małe i bardzo subiektywne zweryfikowanie informacji jakie do tej pory słyszałem o tym rejonie.

MITY:
1. Franken jest tylko dla zaawansowanych – większość uczestników wyjazdu (a trochę ich było – wyjazd klubowy UKA) wspinało się na poziomie V-VIII i codziennie wracali z pulą 8, 10, a czasem nawet kilkunastu załojonych dróg.

2. Na Franken nie ma co robić w resta – basen z sauną, muzeum piwa, starówka w Bamberg, obczajanie sektorów, degustacja piwa, grób Gullicha i wiele wiele innych.

3. Na Franken jest drogo – ceny w Lidlu porównywalne z PL, a piwo w getrenken nawet tańsze.

Na drugim planie - droga legenda

Na drugim planie – droga legenda

FAKTY:
1. Morze skał – wystarczy spojrzeć na przewodnik – dwa tomy po 700stron…

2. Palczasty i siłowy wspin – przeważają krawądki i dziurki, a poza techniczna pracą na małych stopniach to trzeba po prostu dobrze doginać 😉 Po Franken nie wrócisz słabszy.

3. Słaba pogoda – co nie oznacza, że słaby warun. Zresztą przez majówkę ponoć wszędzie lało…

Team

Na koniec chciałem jeszcze podziękować klubowym kolegom za organizację majówkowego wyjazdu. Udało mi się skosztować sporej ilości niemieckiego piwa, przewspinać mnóstwo świetnych dróg z Minotaurusem X (8b) na czele i wybawić w świetnym towarzystwie, więc debiut na Franken zapamiętam na długie lata 🙂 Dzięki!