Miesiąc: Czerwiec 2013

Sportland

Kolejne weekendy, kolejne burze, kolejne naleśniki w Michałowej, śniadania w Gościńcu i gofry z kawą w Kawiarence. Kolejne tłumy w kroczyckich delikatesach, kolejne piwo przy ognisku, kolejne spotkania i rozterki gdzie się wspinać i w co wstawiać… Są też na szczęście kolejne sukcesy 🙂 choć niestety okupione lekką(mam nadzieję) kontuzją.

Sportland na Mściwoja, fot. Wojtek Ryczer - www.wojciechryczer.com

Sportland na Mściwoja, fot. Wojtek Ryczer – http://www.wojciechryczer.com

Dwa tygodnie temu udało mi się wpiąć do łańcucha słynnego filaru na Górze Zborów – Sportland na Mściwoja to jedna z perełek poprowadzonych przez Kubę Rozbickiego wiele lat temu. Droga długa i lekko przewieszona, jednak trudności skupiają się na czterech ruchach po malutkich chwytach, na które wchodzimy z no hand resta. Niby tylko cztery ruchy ale wynalezienie optymalnych patentów jak się przez nie przedrzeć(dzięki Andrzej) zajęło mi kilka prób. Po ostatecznym rozpatentowaniu udało mi się jeszcze spaść „tam gdzie się już na bank nie spada” i w następnej droga puściła. Trudność? Wydaje mi się, że VI.6, takie czyste 😉

Dodatkowo podczas prób na Sportlandzie wyrównałem dawne porachunki z pobliską drogą – skokiem czyli Idą Łysi VI.5+, linia Pawła Haciskiego oferująca piękną, koordynacyjną bańkę.

Idą Łysi, fot. Przemek Dankiewicz

Idą Łysi, fot. Przemek Dankiewicz

Tydzień później dałem odpocząć palcom i oddałem się działalności instruktorskiej prowadząc w rejonie Podlesic kurs skałkowy – pozdrawiam wesołych kursantów 😉

Kursanci

Kursanci

Dobra, lecę się pakować, bo jutro KOLEJNY weekend!!!

Deszczowa wiosna

Przez ostatnie tygodnie pogoda zdecydowanie nie rozpieszczała, a weekendowe wyjazdy były niczym rosyjska ruletka – będzie lało, czy raczej przejdzie bokiem???

Kwiato na Okienniku

Kwiato na Okienniku

Dwa tygodnie temu na szczęście przeszło bokiem i podczas pierwszej od 3lat wizyty w Bolechowicach udało mi się pokonać w drugiej próbie chyba pierwszą polską VI.5+ czyli Przybycie Tytanów, a chwilę później wieszając ekspresy przeszedłem Chińskiego Maharadżę VI.5. Szkoda, ze 3lata temu miałem na drodze 2próby, bo byłby piękny OS.

Brama Bolechowicka

Brama Bolechowicka

Kolejny wyjazd z „częściowo” trafioną pogodą to trzy dni po Bożym Ciele. W piątek na Bibliotece udaje mi się, w drugiej próbie, dokonać pierwszego powtórzenia nowej drogi Janka Sokołowskiego, o lekko ironicznej nazwie La Dziura Dziura. Janek zalicytował VI.5-VI.5+, ja skłaniam się bardziej do wyceny VI.5. Taką trudność potwierdził zresztą Szymek Łodziński, rozprawiając się z drogą dwa dni później.

Góra Zborów ze szczytu Biblioteki

Góra Zborów ze szczytu Biblioteki

Sobota to już totalna zlewa, próbujemy jednak cos podziałać i jedziemy na Okiennik. Możliwości rozgrzewki brak, wszystko zalane, więc od razu idę powiesić ekspresy na Ga-Ga Chwała Bohaterom za VI.5+/6. Wstawkę kończę zostawiając ekspresy na ostatnim ringu przed górnym okapem, bo zaczyna mnie zmywać ze ściany. Godzina przerwy, na chwilę przestaje padać i zrywa się wiatr, jeśli dziś ma się dać to chyba tylko teraz. Wiążę się i cisnę, na szczęście tuż przed zlewą wpinam się do stanu…

Niedziela w nagrodę za wytrwałość wita nas pełnym słońcem. Uradowani uderzamy do Podlesickiej kawiarenki, a następnie na Górę Zborów patentować projekty… A jak będzie za tydzień???

Kierzu w kawiarence

Kierzu w kawiarence

Alex

Alex

Łukasz patentuje Miłosć w windzie

Łukasz patentuje Miłosć w windzie