Labak po raz pierwszy

Czeskie piachy. Rejon, który przez lata urósł w moich oczach do rangi mitycznej. Jeszcze jako dzieciak słuchałem na Obozowej opowieści o tych przerażających skałach, gdzie ręce zamiast wkładać do woreczka to wyciera się o spodnie,  jedyną asekuracją są jakieś dziwne supełki, a cała zabawa zamiast skupiać na wspinaniu opiera się raczej na strategii „jak przeżyć”. Z czasem jednak, z kolejnych historii zacząłem wyławiać coraz to bardziej konkretne informacje. Okazało się, że piachy to nie rejon, a potoczne określenie dużej grupy rejonów mieszczących się gdzieś na pograniczu Czech i Niemiec. Co więcej, jest tam też gdzieś miejsce, gdzie można używać magnezji, a drogi w dużej mierze są całkiem nieźle obite. Żeby tego było mało, pewna dobrze mi znana grupa zapaleńców, od jakiegoś czasu starała się mnie przekonać, że Labak – bo o nim mowa – to jeden z najlepszych sportowych rejonów w Europie! I to zaledwie 600km od domu! Nie ma co się więc dziwić, że gdy tylko nastąpiła okazja (wyjazd klubowy), oraz udało mi się związać i umieścić w bagażniku zdecydowanie przeciwną Labakowi ukochaną, natychmiast ruszyłem w  drogę! Witaj przygodo!

Maciek i rozgrzewka na VIIb

Maciek i rozgrzewka na VIIb

Pisząc te słowa siedzę już bezpieczny w domu, a minione 4 dni kojarzą mi się z tytułowym pierwszym razem. Pierwszy raz bowiem, wspinałem się z liną w piaskowcu i było to bardzo przyjemne doświadczenie. Skała słynąca z doskonałego tarcia i technicznego wspinania, tutaj dodatkowo wzbogacona bardzo ciekawą rzeźbą, to naprawdę gratka zarówno dla osób znudzonych tnącym skórę wapieniem jak i zakochanych w „piasku” z Blo.

Pierwszy raz także zabrakło mi liny podczas prowadzenia drogi i pierwszy raz było to niemal 10metrów… W Labaku większość dróg mieści się w przedziale 30-60metrów, choć jak widać są i takie po ponad 70. Przeżycia towarzyszące przejściu tej dość lotnie obitej i osadzonej w przepięknej scenerii drogi pozostaną mi w głowie na lata.

Kamil Ferenc i przepiękne Xb - Skuruti Beh

Kamil Ferenc i przepiękne Xb – Skuruti Beh

Ktoś jednak zapyta: „skoro jest tam tak wspaniale to czemu rejon ten nie jest popularny jak np. Rodellar?”. No i tu mamy mały haczyk, ponieważ mój kolejny pierwszy raz wiąże się z bardziej ambiwalentnymi doznaniami. Jak bowiem określić robienie pierwszej wpinki na ósmym metrze pionowego, wspinaczkowego terenu? Ci co mnie znają wiedzą, że jeśli chodzi o skalną psychę, długie wyjścia nad przelot i solidne odpadnięcia, to nie mam z tym najmniejszych problemów. Zazwyczaj wręcz, takie sytuacje uznaję za dodatkową atrakcję dróg. Sprawa ma się jednak inaczej gdy nie ma mowy o locie, bo jestem już sześć metrów nad ziemią, a do pierwszej wpinki nadal brakuje mi dwóch. Albo parę metrów wyżej gdy odpadając przed drugim przelotem, jedyną szansą na ocalenie jest skok asekuranta w dół w nadziei, że będzie spadał szybciej niż ja… Szkoda, ze Czesi stawiają tradycję nad bezpieczeństwem, szczególnie, że niektóre drogi są tutaj naprawdę dobrze obite, czemu więc pozostałym się to nie należy? Strachliwym pozostaje wybieranie lepiej ubezpieczonych propozycji, dokładanie gdzieniegdzie pętli (brzmi jak wspinanie na własnej, ale zazwyczaj to po prostu szybki zarzut taśmy na wystający róg skały i śmigamy dalej), lub wspinanie na wędkę.

Konrad na wyjątkowo krótkim i dość lotnie obitym VIIIb

Konrad na wyjątkowo krótkim i dość lotnie obitym VIIIb

Zbliżam się do podsumowania, gdzie leniwi omijając przydługie akapity poszukują za pewne krótkiej konkluzji – „spoko czy nie spoko?”. Nie będę się jednak silił na obiektywizm i kwestię przedstawię odpowiedzią na pytanie – „Czy do Labaka zamierzasz wrócić?” – Zdecydowanie tak! Tylko na jesieni, jak zrobi się warun :).

Poniżej najciekawsze z pokonanych przeze mnie linii, nie będę przeliczał wycen, bo piachy rządzą się swoimi prawami, szczególnie w upale i wilgoci ;]

První Vráska IXc OS – Jedna z najpiękniejszych dróg w moim życiu. 35 metrów wspinania po przewieszonym filarze w rdzawo pomarańczowym piaskowcu, 10 gwiazdek!

Bezzuby Yuchen Xa RP 2pr – Krótka jak na Labak i bardzo popularna, zapewne ze względu na wyjątkowo gęste obicie. Wytrzymałościowo siłowy ciąg po obłych półkach w lekkim przewieszeniu.

Navrat krale Xa RP 3pr – W słońcu było ciężko, ale się poddała. Najpierw techniczy pionik z cruxem w postaci popylania po obłym kancie na jedną rękę, a na deser spore przewieszenie po oblakach z jednym czujniejszym ruchem.

Zub času IXa OS – Mega klasyk 35metrów wspinania przedzielone dwoma super restami. Najpierw klameczki w przewieszeniu, potem mniejsze chwyty w pionie i na koniec przedziwny filarek, podobnie jak powyższe trzy – dobrze obita.

W drodze na Zub Czasu, fot. Konrad Boczyński

W drodze na Zub Czasu, fot. Konrad Boczyński

I na koniec kilka informacji praktycznych:

Dojazd:

Jadąc do Labaka (cz. Labske Udoli) w GPS ustawiamy Dolni Zleb i tam parkujemy. Wspinanie po tej (lewej) stronie rzeki to krótsze (do 40m) drogi w pomarańczowym piaskowcu, a wystawa jest w dużej mierze północna. Jeśli chcecie się wybrać na prawy brzeg to tuż przy parkingu chodzi prom, który za kilka groszy przeprawi was na druga stronę Łaby. Ścieżka pod skały znajduje się tuż nad wami. Wspinanie na prawym brzegu jest równie atrakcyjne, ale większość dróg to prawdziwe wyprawy, nawet 80metrów! No i wystawa południowa i południowo zachodnia, co zależnie od pory roku może być zarówno wadą jak i zaletą.

Spanie:

W Dolnym Żlebie znajduje się knajpa i kwatery u Kosti, podobno można tam też rozbić namiot, ale my spaliśmy w oddalonym o niecałe 20km Autokempie Pod Cisarem.

Szpej i zasady wspinania:

Lina 70, a najlepiej 80metrów i pamiętajcie o węzłach na końcu! Do tego warto zabrać kilka długich pętli (osadzanie żelastwa zakazane). W Labaku ze względu na brak stanowisk, osiągając ring zjazdowy przyaucamy się, wciągamy linę i zjeżdżamy na własnym przyrządzie. Wymóg ten podyktowany jest dbałością o stan ringów, które przyznam szczerze wyglądają zazwyczaj bardzo solidnie. Nie obawiajcie się jednak, bardzo często we wspomnianych ringach wiszą stalowe karabinki lub mailony i po wpięciu się w nie można zostać spokojnie opuszczonym przez partnera, bez potrzeby mozolnego wciągania liny i zjazdu. No chyba, że długość drogi przekracza połowę długości waszej liny. Wtedy pozostaje jedynie zjazd z przepinką.
I ostatnia kwestia – magnezja. Oficjalnie na prawym brzegu jest zakaz używania „białej odwagi”, a na lewym dostępna jest jedynie dla nielicznych (na trudniejszych drogach – od IXa). Obserwując lokalsów odniosłem jednak wrażenie, że przepis ten jest zupełnie martwy i nie należy się nim przejmować. Pamiętajmy jednak, że piaskowiec to specyficzna skała i nadmiar magnezji może poprzez zapychanie „porów” prowadzić do utraty jej tarciowych właściwości. Po skończonej przygodzie z drogą, warto więc wyczyścić po sobie naniesiony proszek.

2 comments

  1. drogi wyglądają zacnie, trochę jak w Górach Błękitnych w Australii tylko, że to piaskowiec i niedaleko od domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s