Kamień Michniowski

Życiówka na boulderach

Nie spodziewałem się, że pokonanie bulderu może cieszyć tak samo jak wpięcie się do stanu na trudnej drodze, a jednak 😉 Po zeszłotygodniowym docykaniu patentów, wczoraj udało mi się zameldować na topie Odium, mojego pierwszego bulderu za 8A!

Tuż po wyjściu na pik

Tuż po wyjściu na pik, fot. Michał Brzeziński

Odium to dość długa, bo kilkunastoruchowa przystawka z siłowym cruxem w połowie. Większość ruchów znałem już z zeszłej zimy z przejść Tabexa i Keep Fit, które z Odium mają wspólną końcówkę, ale poważne wstawki w całość odbyły się dopiero tydzień temu.

I jeszcze kadr z zeszłej zimy

I jeszcze kadr z zeszłej zimy

Wczoraj po prostu wszystko dobrze zagrało i po lekkiej walce udało mi się przejść całość. Dodatkowo przed i po Odium dorzuciłem jeszcze Monsun SSD i kombinację Super Tabex, obie za 7C. Radość ogromna, szczególnie w perspektywie zbliżającego się wyjazdu do Fontainebleau!!!

soon <3

soon ❤

Edit: Zapomniałem dodać, że urwał się startowy podchwyt. Ja używałem pleców na lewo od niego i odciągu na prawo. W trudności Odium nic to nie zmienia, ale Oj tam, oj tam awansował bym na 7A…

Keep Fit (+ video)

Jeśli po poprzedniej wizycie na Kamieniu Michniowskim pisałem, że był warun to nie miałem racji ;] Piątkową pogodę uznałbym za najlepszą możliwą do wspinania w tym „secret spocie”. Nie marnując okazji, szybko uporałem się z zalegościami. Na pierwszy ogień poszedł najładniejszy bald Kamienia czyli Keep Fit, 7C+ autorstwa Marcina Bergera(film z przejścia poniżej), potem dodałem jeszcze Tabex-Ozmo za 7C i na koniec nie łatwe 7B czyli Monsun. Cytując Klasyka: „wkrętka na baldy trwa”!
https://vimeo.com/87946868

A Michniowskie lasy nadal zachwycają mnie swoją magiczną urodą…

DSC_0076

Kilka zimowych ujęć

Tydzień przed wyjazdem do Francji postanowiliśmy (Kuba, Grzesiek, Młody i Ja) odwiedzić podkieleckie lasy w celu sprawdzenia się na słynnym już na całą Polskę Kamieniu Michniowskim. Na miejscu wita nas idealna pogoda – słońce, 2-3 stopnie powyżej zera, nic tylko zakładać buty i napierać.

DSC_0021_1

Kilka chwil później orientujemy się, że jednak nie jest tak idealnie. Topniejący na wyjściu śnieg skutecznie uniemożliwia „top out’y” i mimo usilnych prób osuszenia skały (i kilku lotach z zalanych chwytów) szybko zdajemy sobie sprawę, że „cyfra” dzisiaj nie padnie.

DSC_0074_1

I'm Sexy And I Know It ;)

I’m Sexy And I Know It 😉

Nic straconego! Zgodnie z maksymą „nie sama cyfrą żyje człowiek (lac. non solum vivit digiti)” napieramy do upadłego po wszelkich, często zawiłych (lecz zawsze atrakcyjnych ;)) przystawkach Kamienia.

fot. Młody

DSC_0065_1

fot. Grzesiek

Podsumowując – mimo mieszanego warunu sprawdzian formy przed piątkowym wyjazdem do Fontainebleau wypadł pomyślnie, oby tylko pogoda dopisała!

źródło: alandjen.com

źródło: alandjen.com

Dream Team w Ospie

DSC_0034_1

Jeśli dobrze liczę to był to mój siódmy wypad do tego rewelacyjnego miejsca. Ale pierwszy z NIMI! Miał być odpoczynek, dużo wspinania i miła świąteczna atmosfera, a wyszło… istne piekło.

„Dream Team” – Za kółkiem Konrad „Daj blok, 27 i ciężko, Banan, Na chuk się ze mną droczysz, Miss lipca, Boczek” Boczyński, z tyłu po lewej Maciek „Lotnik, Ziemniak, Mac Book” Trzeciak i po prawej słynny Tomek „Wielkoręki, Wielkoręki, Chomik” Woch.

„Dream Team” – Za kółkiem Konrad „Daj blok, 27 i ciężko, Banan, Na chuk się ze mną droczysz, Miss lipca, Boczek” Boczyński, z tyłu po lewej Maciek „Lotnik, Ziemniak, Mac Book” Trzeciak i po prawej słynny Tomek „Wielkoręki, Wielkoręki, Chomik” Woch.

Po pierwszym dniu wspinania nic jeszcze nie zapowiadało nadchodzących wydarzeń. Idealny warun, wzajemne uprzejmości, a nawet pierwsza cyfra do kajetu (Octoberfest 8a w 2pr).  Niestety, potem było już tylko wzajemne „tyranie” i „trolowanie”…

DSC_0061_1

Arena naszych zmagań – Misja Pec

A tak na serio? Misja Pec po raz kolejny udowodniła mi, że zdecydowana większość dróg wyceniona jest tu naprawdę rzetelnie (tym bardziej szacun dla Konrada za wyrównanie życiówki). Rejon polecam wszystkim poszukiwaczom łatwej cyfry – Osp sprowadzi ich na ziemię 😉 Ja niestety tym razem musiałem dać za wygraną, główny projekt nie puścił, ale już zaczynam kombinować jak tam wrócić na wiosnę i wyrównać porachunki.

DSC_0022_1

DSC_0028_1

W ramach pocieszenia, po powrocie do Polski w moje ręce trafia nowy, listopadowy numer Gór, a w środku… 🙂
Untitled-2

A tymczasem zima (przynajmniej kalendarzowa) – sezon towarzyskich zawodów i warunu na bulderach. Nie tracąc czasu, dzień po powrocie ze Słowenii udało mi się wyskoczyć na kilka godzin na Kamień Michniowski. Miejscówka bardzo mała ale za to zdecydowanie godna polecenia.

Untitled-1

Zimowy buldering

Na koniec życzę wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku i pamiętajcie – work less climb more 😉