Prowadzenie

5 tygodni – 5x Puchar Polski

Plan zrealizowany 🙂 Choć kontuzja pokrzyżowała większość moich wspinaczkowych planów w tym roku, to startów w Pucharze nie mogę zaliczyć do nieudanych. Jasne, gdyby forma była taka jak planowałem to pewnie powalczył bym więcej, ale co tu dużo gadać. Nie ma co się oglądać wstecz tylko planować przyszłość! Po starcie we wszystkich trzech edycjach PP w prowadzeniu, w generalnej klasyfikacji ląduję na trzecim miejscu. Pierwszy jest Szymek Łodziński, a złoto na Mistrzostwach zgarnia Piotrek Bunsch.

Dream team na MP we Wrocławiu – Maciek, Szymon i ja

Dream team na MP we Wrocławiu – Maciek, Szymon i ja

PP na Tarnovii. Zawody, które CZUJĘ do dziś…

PP na Tarnovii. Zawody, które CZUJĘ do dziś…

Zawody zakończone, coraz bliżej do styczniowego odpoczynku od wspinania, ale to jeszcze nie koniec. Za tydzień, tuż po świątecznym śledziu wsiadam w samochód i jak co rok napieramy do Ospu. Oby pogoda dopisała!

Puchar Polski w Prowadzeniu – Toruń

Pierwsza edycja PP z liną i od razu życiowy wynik :] Piąte miejsce, do pudła zabrakło trzech ruchów. Teraz pora na 4dniowy mikrocykl na siłę ( ;] ), bo w piątek PP w bulderingu na Bloco. Tydzień później znowu lina, chodzą plotki że w Tarnowie. Potem buldery na KFG i znowu lina we Wrocławiu. Będzie intensywnie!

Szymon po topie w eliminacjach

Szymon po topie w eliminacjach

Imponująca 17,5-metrowa ściana w Toruniu

Imponująca, ponad 17-metrowa ściana w Toruniu

Marcin Wszołek i Michał Łodziński - ekipa odpowiedzialna za drogi. Spisali się całkiem nieźle!

Marcin Wszołek i Michał Łodziński – ekipa odpowiedzialna za drogi. Spisali się całkiem nieźle!

Ostateczna kolejność u Panów. Tym razem wygrał gość z Kaliningradu - Oleq Smirnov

Ostateczna kolejność u Panów. Tym razem wygrał gość z Kaliningradu – Oleq Smirnov

Sezon startowy

Tym profesjonalnym określeniem postanowiłem nazwać kilka minionych tygodni. Mimo przydzielonej mi przez znajomych etykiety „skalnego wspinacza” i braku konkretnego przygotowania (decyzję o startach podjąłem tydzień przed pierwszymi zawodami) postanowiłem wziąć udział w całym cyklu Pucharu Polski w Prowadzeniu traktując go z góry jako wprowadzenie i taktyczno/psychiczne przygotowanie do przyszłorocznych edycji. Wprowadzenie, bo o ile w organizowanych przez PZA zawodach bulderowych startowałem już dwukrotnie, to zawody z liną pamiętam jedynie jak przez mgłę gdy przed siedmioma laty żegnałem się z juniorskimi startami. Pisząc te słowa jestem już po wszystkich trzech imprezach Pucharu w Prowadzeniu oraz po Mistrzostwach Polski w Boulderingu, więc postanowiłem pokusić się o skromne podsumowanie tych imprez.

Eliminacje we Wrocławiu - fot. Ania Krężołek

Eliminacje we Wrocławiu – fot. Ania Krężołek

17 listopada – Tarnów

Pierwsza edycja PP w Prowadzeniu odbyła się na nowo oddanej do użytku ścianie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie. Obiekt bardzo imponujący, bo prawie 16 metrowej wysokości, ściągnął niemal 50 zawodników. Co ciekawe zawody przebiegały w mającej uatrakcyjnić imprezę nowej formule, a mianowicie zamiast organizowania półfinałów postanowiono rozszerzyć eliminacje o dwie dodatkowe drogi. Pomysł ciekawy jednak w praktyce okazał się nietrafiony, ze względu na podwojenie liczby dróg eliminacyjnych starty zawodników wydłużyły się do kilku godzin uniemożliwiając im np. zjedzenie ciepłego posiłku w międzyczasie. Dodatkowo obecna w normalnym układzie w półfinałach formuła onsight sprawuje się moim zdaniem nieco lepiej niż dyskryminujący zawodników z początku listy flash. Nie bez emocji przebiegła też walka o pierwsze miejsce u Panów. Po zakończeniu finałów fotel lidera(dosłownie) zajmował Piotrek Bunsch jednak jak się okazało Kamil Ferenc został podczas finałów przysztywniony przez asekuranta i po złożeniu protestu dostał od sędziów nadzwyczajną szansę powtórzenia swojego startu. Szansę wykorzystał i chwilę później wpinał się już do stanowiska na końcu drogi odnotowując pierwsze w tym roku zwycięstwo.

Imponująca ściana w Tarnowie

Imponująca ściana w Tarnowie

23/24 listopada – Kraków

Tydzień później lądujemy w Krakowie na Mistrzostwach Polski w Prowadzeniu. Jak wiadomo Mistrzostwa Polski są tylko jedne, prestiż nie byle jaki więc i frekwencja dopisała. Na listach startowych zabrakło jedynie dwóch nazwisk, wielokrotnych Mistrzów Polski –  Tomka Oleksego (pełnił rolę route settera) oraz kontuzjowanej Kingi Ociepki. Same zawody rozgrywane w standardowej formule z półfinałami, sprawnie przeprowadzone, zarzutów brak…no może poza jednym – źle wybrane miejsce. Krakowski Avatar to fajna, nowoczesna ściana, doskonała do przeprowadzania zawodów bulderowych czy nawet PP w Prowadzeniu, jednak jej wysokość(mniej niż 12m) nie jest zbyt imponująca. Prowadzi to do tego, że sprawnie poruszający się i silny bulderowiec będzie w stanie „dobiec” do łańcucha zanim go wybierze, a przecież nie o to chodzi na zawodach z liną. Może za rok jakaś większa ściana pokusi się o organizację Mistrzostw? W każdym razie w finałach zatopował Duder i Mechanior, ten drugi miał jednak lepszy wynik w półfinałach i to dało mu Mistrzostwo Polski. U kobiet złoto zgarnia Agatka Wiśniewska.

Nina na Mistrzostwach Polski

Nina na Mistrzostwach Polski

7-8 grudnia – Kraków

Po kilkugodzinnej podróży w zamieci śnieżnej docieramy do Krakowa. Znowu Mistrzostwa Polski i znowu Avatar, teraz jednak pora na buldering. Frekwencja rekordowa w historii zawodów PZA – grubo ponad 200 startujących. Przystawki pierwsza klasa, do tego zawody są sponsorowane przez Adidasa co można odczuć po jakości koszulek (swoją drogą na PP w Tarnowie  nie było żadnych K). Formuła znana i sprawdzona – flash w eliminacjach, strefa w półfinałach i finałach. Świetne zawody, doskonałe widowisko, zabrakło jedynie porządnej transmisji z finałów i koszulek dla startujących w ostatniej grupie. Poza tym zarzutów brak, buldering ewidentnie na topie.

Bartek przed i w trakcie "finału B" w Krakowie ;)

Bartek przed i w trakcie „finału B” w Krakowie 😉

13 grudnia – Warszawa – Wigilijne, przebierane zawody UKA
Offtopic 😉

Why so serious?

Why so serious?

…jako Joker udało mi się wygrać zawody, gorzej gdy wracając musiałem wstąpić do sklepu…

14-15 grudnia – Wrocław

Miesiąc po pierwszej edycji znów spotykam znajome twarze na finałowej odsłonie „linowego” Pucharu Polski we Wrocławskim Tarnogaju. Po wejściu na halę same dobre wrażenia, drogi długie i przewieszone, strefa z możliwością rozgrzewki z liną, do tego dobra kawa i fajne koszulki 🙂 Szkoda tylko, że w półfinale popełniam błąd i plasuję się 3 miejsca za finałem (tutaj film z przejścia). Szersza relacja mojego pióra na climb.pl.
No i pora na refleksje z całego sezonu startowego. Co do zawodów na małych formach to nie mam nic do dodania, formuła PZA jest obecnie bardzo atrakcyjna, a na imprezy ściągają coraz to liczniejsze grupy wspinaczy. Trochę inaczej mają się natomiast sprawy z prowadzeniem. Tutaj poza ścisłą czołówką seniorów i młodzieżowców przyjeżdża nie wielu zawodników. Fakt ten jest wywołany zapewne błędnym przekonaniem, że takie zawody to jedynie stracony czas(o ile nie walczysz w finale). Otóż nic bardziej mylnego. Zapewniam, że po solidnej rozgrzewce i dwóch eliminacyjnych wstawkach „a muerte”  nie będziecie z rana czuli się jak po dniu restowym. Doliczając do tego bardzo prawdopodobny występ w półfinale (ze względu na niewielką liczbę startujących na dwóch z trzech edycji Pucharu start w eliminacjach był równoznaczny z wejściem do półfinałów) otrzymujemy może nie morderczy trening ale co najmniej średnie zmęczenie dodatkowo wzbogacone ogromną dawką motywacji (jak zawsze po zawodach) i zdobytym doświadczeniem w dziedzinie taktyki wspinaczkowej. Poziom przygotowywanych dróg jest naprawdę wysoki, a motywujące do startu niejednego „słabeusza” koszulki też dają radę 😉 Podsumowując – startujcie w pucharach – licencje już dawno zniesione, a i bez badań lekarskich można wystartować (podobnie jak na PP w baldach).

To tyle jeśli chodzi o zawody. „Sezon startowy” może jeszcze nie zamknięty (jedynie na kolejne Puchary zaczekamy co najmniej do wiosny) ale chwilowo z powrotem skupiam się na wspinaniu w skałach. W piątek w czteroosobowej ekipie ruszamy do dobrze znanej słoweńskiej miejscówki – Ospu. Wyjazd krótki, bo jedynie na 10 dni ale o ile pogoda pozwoli to może uda się przenieść panelowe(pucharowe) doświadczenia na słoweński wapień 😉

Misja Pec w Ospie na zdjęciu z sylwestra 2012

Misja Pec w Ospie na zdjęciu z sylwestra 2012

Last but not least
Kończąc ten rekordowej długości wpis (tekstem nadrabiam braki w foto dokumentacji 😉 ) miło mi oznajmić, iż z początkiem grudnia rozpocząłem współpracę z Alpin Sklepem –  największym turystycznym sklepem w centrum Warszawy. W jego wnętrzu, a także na witrynie sklepu internetowego znajdziemy całą gamę produktów dla amatorów aktywnego wypoczynku w każdym terenie i o każdej porze roku. Dodam również, że klienci mojej szkoły wspinania mogą liczyć na atrakcyjne zniżki w Alpinie. Zapraszam!

alpin logo blk