skały

Jak było na Sycylii?

Od powrotu pytanie to słyszałem już chyba 1000 razy i za każdym razem nie wiedziałem jak w dwóch/trzech zdaniach kompleksowo na nie odpowiedzieć.  Z pomocą przyszły mi zdjęcia…

A więc, jak było na Sycylii? Przede wszystkim ładnie…

Untitled-1

…było też bardzo wakacyjnie…

 Untitled-2

…klimatycznie…

 Untitled-3

…no i zdecydowanie wspinaczkowo!!!

Untitled-4

Godziny spędzone na >100 ruchowych obwodach + pochylcowy rozwspin dały efekt i w Sycylijskim San Vito udało mi się wciągnąć 3x 8a OS i wiele łatwiejszych.

Na koniec trochę reklamy – właśnie wyszedł kalendarz PZA na rok 2014. Na jego okładce widnieje zdjęcie Marcina „Śruby” Ciepielewskiego zrobione mi niegdyś w Tarnie, a lipiec „ozdabia” Konrad uwieczniony przeze mnie na Pochylcu. Kalendarz można nabyć tu – zapraszam 🙂

Nie dla psa kiełbasa

Cóż tu pisać, kilka dni prób i się udało :). Nie dla psa kiełbasa to klasyk Pochylca z serii VI.7. Droga startuje Ekspozyturą Szatana, by po dobrym reście w połowie ściany wejść w kilkuruchowy, wybitnie krawądkowy bulder.

fot. Wojtek Ryczer – www.wojciechryczer.com

fot. Wojtek Ryczer – http://www.wojciechryczer.com

Jak na polskie warunki Kiełbasa oferuje naprawdę świetne wspinanie. Ciąg plus bulder poprzedzony dobrym restem, wszystko przewieszone, prawie jak West 😉 Za zdjęcia dziękuję niezawodnemu Wojtkowi Ryczerowi.

fot. Wojtek Ryczer – www.wojciechryczer.com

fot. Wojtek Ryczer – http://www.wojciechryczer.com

fot. Wojtek Ryczer – www.wojciechryczer.com

fot. Wojtek Ryczer – http://www.wojciechryczer.com

Wygląda na to, że to już koniec tegorocznej przygody z Pochylcem. A już dziś wieczorem – Sycylia!!!

Jesienne zaległości

Uff, w końcu postawiłem ostatnią kropkę w pracy magisterskiej i mogę się zabrać za odkurzenie bloga. Ostatnie tygodnie były naprawdę pracowite i to (niestety) nie koniecznie pod kątem wspinaczkowym. Ale po kolei.

Pogoda za oknem nie pozwalała siedzieć bezczynnie!

Pogoda za oknem nie pozwalała siedzieć bezczynnie!

Na początku września udało mi się wydłużyć weekend i przyjechać na jurę już w piątek rano. Rozłożenie sił na trzy dni poskutkowało i wróciłem z pierwszym VI.5 OS i rewelacyjną linią Popielarki – Skrzydełkiem VI.5+/6 RP na koncie.

Adam na trzywyciagowym Małym Trawersie Apteki

Adam na trzywyciagowym Małym Trawersie Apteki

Potem były jeszcze wizyty na Suchym Połciu, Kołoczku, Cimach i oczywiście Pochylcu. Co ciekawsze przejścia to Pierdolony Ogranicznik VI.6 (przystawka po wybranych chwytach ale ciąg imponujący), Archaiczne Techniki Ekstazy VI.5+/6(fajna nazwa, straszny połóg) i Krzyk Wapienia VI.5+/6 w drugiej próbie.

Krzyk Wapienia x3, w akcji ja podczas przejścia, Janek tuż przed i Przemo podczas prób

Krzyk Wapienia x3, w akcji ja podczas przejścia, Janek tuż przed i Przemo podczas prób

No i w końcu przyszła jesień, a wraz z nią obrazy taki jak poniższy i sami rozumiecie, że zamiast łapać za sznurek wolałem łapać za aparat 😉

Dziewica

Dziewica

Samolot

Samolot

Napisałbym coś więcej ale niestety muszę się pakować. Jutro z rana Jura, a w poniedziałek lecę na Sycylię. Mam nadzieję, że będzie o czym pisać! Ciao

Foto reminiscencje

Minął już prawie tydzień(i to strasznie upalny) od powrotu, a ja dopiero teraz znalazłem chwilę żeby zabrać się do relacji z wyjazdu. Planowałem opisać wszystko po kolei. Że w tarnie rozpoczęliśmy rozwspin, że było tam strasznie gorąco, że drogi po 50m, że nie było wytrzymałości, że się udało 7c+ OSem, że Chomik, Ewa i Seba szybko sieknęli 7c i że dobre mają tam rogaliki. Chciałem też wspomnieć o autostopowej podróży Konrada z Lyonu do Millau w tempie zaledwie 36godzin, o tym że Chomik znienawidził Francuzów za ich drogie rowery na każdym rogu i o Kanadyjczyku i Libance mieszkających w Omanie. Miał się też przewinąć nasz kempowy sąsiad Harry, znienawidzone holenderskie dziecko-syrena i moje niezakończone sukcesem trzydniowe wstawki w 8b+ o nazwie Kurczak Curry. Potem miał być dłuższy fragment o Rodellarze, że byłem tam już piąty raz i nigdy nie widziałem tak mało ludzi, że temperatury były niższe niż w Polsce, że dobra ciabata, tanie paliwo, że płakałem że nie wziąłem knee padów, że Konrad rozwinął skrzydła i zrobił 2x 7b i jedno 7b+ i że reszta się zafiksowała na projektach, a czasu było za mało. Na koniec miałem zamiar jeszcze ponarzekać jak to w Polsce gorąco i zaprosić chętnych na sierpniowy kurs skałkowy na jurze.
W skrócie taki był plan na ten post, ale przed chwilą stwierdziłem, że po prostu wrzucę kilka zdjęć 🙂

1

Konrad pozdrawia z Tarnu

2

Les Vignes

3

Ewcia na 7a+

4

Kurczak Curry

5 6 7 8 9 10 11 12 13

14

Chomik walczy w stropie Familli Manson

15

Kalandraka

16 17 18 19 20 21
P.S. Zainteresowanych kursem skałkowym zachęcam do kontaktu!

Frankenjura – fakty i mity

Pierwszy w życiu tydzień na Franken już za mną, więc pokusiłem się o małe i bardzo subiektywne zweryfikowanie informacji jakie do tej pory słyszałem o tym rejonie.

MITY:
1. Franken jest tylko dla zaawansowanych – większość uczestników wyjazdu (a trochę ich było – wyjazd klubowy UKA) wspinało się na poziomie V-VIII i codziennie wracali z pulą 8, 10, a czasem nawet kilkunastu załojonych dróg.

2. Na Franken nie ma co robić w resta – basen z sauną, muzeum piwa, starówka w Bamberg, obczajanie sektorów, degustacja piwa, grób Gullicha i wiele wiele innych.

3. Na Franken jest drogo – ceny w Lidlu porównywalne z PL, a piwo w getrenken nawet tańsze.

Na drugim planie - droga legenda

Na drugim planie – droga legenda

FAKTY:
1. Morze skał – wystarczy spojrzeć na przewodnik – dwa tomy po 700stron…

2. Palczasty i siłowy wspin – przeważają krawądki i dziurki, a poza techniczna pracą na małych stopniach to trzeba po prostu dobrze doginać 😉 Po Franken nie wrócisz słabszy.

3. Słaba pogoda – co nie oznacza, że słaby warun. Zresztą przez majówkę ponoć wszędzie lało…

Team

Na koniec chciałem jeszcze podziękować klubowym kolegom za organizację majówkowego wyjazdu. Udało mi się skosztować sporej ilości niemieckiego piwa, przewspinać mnóstwo świetnych dróg z Minotaurusem X (8b) na czele i wybawić w świetnym towarzystwie, więc debiut na Franken zapamiętam na długie lata 🙂 Dzięki!